Kilka dni temu poprowadziłem całodniowe szkolenie zamknięte dla Zakładu Lokali i Budynków Komunalnych w jednym z miast wojewódzkich.

Specyfiką takich instytucji jest to, że na codzień mają do czynienia z osobami, które już dawno nie spłacają swoich długów. Obecnie z racji obowiązywania nowych przepisów lokatorzy lokali komunalnych również coraz częściej ogłaszają upadłość konsumencką. Dlatego też większa część szkolenia polegała w zasadzie na rozwiązywaniu niekończącego się pasma kazusów.

Dla zainteresowanych poniżej zamieszczam krótki wyciąg z prezentacji użytej w trakcie szkolenia.

wojciech-pilat-upadlosc-konsumencka-07-11-2016-wyciag

Kolejne szkolenie z upadłości konsumenckiej – tym razem otwarte dla wszystkich chętnych – powinno odbyć się w styczniu 2017 r. O terminach będę informował na blogu.

Nie mogłeś się w piątek do mnie dodzwonić? Wziąłem wolne. Większą część dnia poświęciłem na przygotowania do zajęć wieczornych.

A wieczorem byłem tu:

mechanik2
A dokładniej tu:

imag0033b

Tak tak! Czynnie uprawiana muzyka towarzyszy mi już ponad dwadzieścia lat. Oprócz grania na gitarze piszę też muzykę i teksty, a z czasem posiadłem także sporą wiedzę na temat produkcji muzycznej. Pierwszy “większy” koncert zagrałem osiemnaście lat temu (łącznie zagrałem ich sporo ponad sto). Brałem także udział w nagraniu kilku płyt z własnym autorskim materiałem. Niektóre z nich wciąż można kupić w Empiku-u :-).

Te moje ulubione wiszą nawet na ścianie w naszej kancelarii:

zdjecie-1

Swego czasu muzyka absorbowała mnie do tego stopnia, że bardzo poważnie rozważałem rzucenie prawa i zajęcie się wyłącznie nią – do czego, jak wiemy, ostatecznie nie doszło. Ale wtedy pewnie nie miałbyś szansy przeczytania tego wpisu :-).

Choć aktualnie nie mam na swoją pasję tyle czasu, co kiedyś, to jednak cały czas odgrywa ona bardzo ważną rolę w moim życiu. Ostatnio z moim zespołem SpectAmentiA nagraliśmy kilka nowych utworów.

Jeśli masz ochotę, to zapraszam serdecznie do posłuchania jednego z nich:

 

A najbliższy koncert już za tydzień w sobotę 🙂

 

Każdy medal ma dwie strony. W przypadku upadłości konsumenckiej umorzenie dłużnikowi niespłaconych długów oznacza, że wierzyciel najprawdopodobniej nie otrzyma spłaty swojej należności.

Takie rozwiązanie nie zawsze jest słuszne. Mimo wszelkich obostrzeń może się bowiem zdarzyć, że upadłość konsumencką ogłosi osoba, która na oddłużenie nie zasługuje. 

Jako wierzyciel nie uczestniczysz w postępowaniu w przedmiocie ogłoszenia upadłości. Sąd, badając sprawę bardzo często  bazuje jedynie na twierdzeniach dłużnika – nie zawsze zgodnych z prawdą.

Możesz jednak interweniować później, już po ogłoszeniu upadłości.

Pamiętajmy, że jeżeli upadły nie wywiązuje się ze swoich obowiązków w postępowaniu, tj. na przykład:

  • ukrywa majątek
  • obciąża majątek pozornymi zobowiązaniami
  • w inny sposób utrudnia ustalenie składu swojego majątku
  • narusza inne obowiązki

wtedy Sąd z urzędu albo na wniosek syndyka lub wierzyciela umarza postępowanie upadłościowe. Umorzenie postępowania oznacza, że nie dojdzie do umorzenia niespłaconych długów.

Dodatkowo – sąd z urzędu albo na wniosek syndyka lub wierzyciela, po wysłuchaniu uczestników, umarza postępowanie upadłościowe także wtedy gdy już po ogłoszeniu upadłości okaże się, że upadłość nie powinna zostać ogłoszona.

Taka sytuacja ma miejsce, gdy okaże się, że:

  • dłużnik doprowadził do swojej niewypłacalności lub istotnie zwiększył jej stopień, działając umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa – to znaczy zadłużał się umyślnie, wiedząc, że długu nigdy nie spłaci, bądź zaciągał kolejne długi, nie myśląc dostatecznie o konsekwencjach
  • dane podane przez dłużnika we wniosku są niezgodne z prawdą lub niezupełne

Jeśli posiadasz wiedzę o takich okolicznościach, masz prawo zareagować.

Nie ma dwóch takich samych upadłości.

Jednak w toku każdej upadłości konsumenckiej kluczowe znaczenie mają dwa momenty.

Pierwszy z nich następuje w chwili, gdy sąd rozpoznaje wniosek o ogłoszenie upadłości. Od tego zależy, czy sąd uzna daną osobę za kogoś, komu przysługuje szansa na całkowite oddłużenie.

O kryteriach, którymi kieruje się sąd przy podejmowaniu decyzji, pisałem wielokrotnie, m.in. tutaj. Przypomnę jedynie, że o upadłość konsumencką może ubiegać się także osoba bez żadnego majątku i dochodów, a przepisy nie przewidują górnej granicy ilości długów, czy ich łącznej kwoty (tytułem przykładu podam, iż z pomocą naszej kancelarii o upadłość konsumencką ubiegał się dłużnik, na którym ciążyło ponad 20 mln zł osobistych długów).

Ważne jest, by sądowi wytłumaczyć w sposób wiarygodny i przekonujący, co sprawiło, że popadliśmy w taką nieszczęśliwą sytuację. Temu właśnie służy dobrze przygotowany wniosek o ogłoszenie upadłości.

Drugi kluczowy moment każdej upadłości konsumenckiej – to moment, w którym sąd może podjąć decyzję o ustaleniu planu spłaty wierzycieli, lub umorzeniu niespłaconej części długów.

Ustalenie planu spłaty oznacza nałożenie obowiązku wpłaty przez okres trzech lat stałych comiesięcznych kwot na poczet niespłaconych długów. Kwoty oznaczone planem spłaty nie mają zazwyczaj nic wspólnego z  wysokością niespłaconych wierzytelności. Kryterium ich wyznaczenia są bowiem przede wszystkim możliwości zarobkowe dłużnika, konieczność utrzymania upadłego i osób pozostających na jego utrzymaniu, a także ich potrzeby mieszkaniowe.

Plan spłaty nie ma na celu doprowadzenia do spłaty długów, ale ma dowieść, iż dłużnik rzeczywiście zasługuje na umorzenie pozostałych długów.

Jeżeli natomiast mamy do czynienia z sytuacją, w której jest oczywiste, że dłużnik nie będzie zdolny do jakichkolwiek spłat, sąd w ogóle odstępuje od wyznaczenia planu spłaty i od razu umarza niespłacone długi. O takiej sytuacji dłużnik może (a nawet powinien) jak najszybciej poinformować sąd upadłościowy, składając odpowiednie pismo.

Na zakończenie garść aktualnych informacji. W tym roku (2016) liczba upadłości konsumenckich przekroczy najprawdopodobniej 4.000, a w roku następnym – o ile nie dojdzie do jakiejś zmiany w przepisach (o czym dochodzą czasem słuchy) – liczba ta niemal na pewno będzie jeszcze wyższa. Statystycznie rzecz biorąc sądu ogłaszają upadłość w ok. 70 % przypadków.

Wydłuża się natomiast czas oczekiwania na rozpatrzenie wniosku przez sąd. Obecnie np. w Warszawie jest to nie mniej niż 3 – 4 miesiące. Wynika to z faktu, iż wniosków jest coraz więcej, a sądy mają ograniczone moce przerobowe. Świadczy to o tym, że instytucja upadłości konsumenckiej na dobre przyjęła się w naszym systemie prawnych, a coraz więcej osób uznaje, iż jest to dla nich szansa na powrót do normalnego życia.

Jak rzekł ongiś klasyk: “Najlepiej jest się uczyć golić na cudzej brodzie” 🙂

 

zdjecie

 

Minęło pół roku od czasu wejścia w życie nowych możliwości restrukturyzacji firm poprzez sądowe postępowanie restrukturyzacyjne. Można już zatem poczynić pierwsze spostrzeżenia.

Czy nowa ustawa działa w praktyce?

Niekoniecznie. Widać to zwłaszcza z punktu widzenia wierzycieli. Relatywnie niewielu z nich jest zainteresowanych zawarciem układu z dłużnikiem. Dotyczy to zwłaszcza wierzycieli zabezpieczonych rzeczowo (najczęściej banków), a także “skarbówki” i ZUS-u.

Z czego wynika niechęć wierzycieli do korzystania z nowych rozwiązań? Parę słów na ten temat powiedziałem w odpowiedzi na zapytanie znanego portalu MondayNews. Serdecznie zapraszam do obejrzenia:

http://www.interia.tv/wideo-wierzyciele-ignoruja-nowa-ustawe-restrukturyzacyjna-na-sytua,vId,2082875

 

Post jest niewątpliwie mocno spóźniony :). Jak dotąd brakło mi czasu, ale w związku z regularnie powtarzającymi się pytaniami postanowiłem w końcu napisać pokrótce o zmianach w upadłości konsumenckiej, które weszły w życie od 1 stycznia 2016 r.

Faktycznie, od początku roku nastąpiły pewne zmiany w przepisach dotyczących upadłości konsumenckiej. Zmiany są w zasadzie tylko trzy:

Po pierwsze, osoba, która prowadziła działalność gospodarczą, nie musi już czekać rok czasu od dnia jej wyrejestrowania, by złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej.

Obecnie można już jednego dnia wyrejestrować działalność, a następnego składać wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej. Jest to bardzo istotna zmiana. Stanowi duży krok naprzeciw osobom, które popadły w długi w związku z prowadzoną kiedyś działalnością gospodarczą.

Nadal jednak sąd będzie badać, czy ktoś kto prowadził kiedyś działalność, nie powinien jeszcze przed wyrejestrowaniem działalności złożyć wniosku o ogłoszenie upadłości jako przedsiębiorca (na znacznie mniej korzystnych zasadach). Niezłożenie w przeszłości takiego wniosku może skutkować odebraniem prawa do upadłości konsumenckiej. Pisałem o tym tutaj i tutaj.

Po drugie, wnioski o ogłoszenie upadłości składa się obecnie na urzędowym formularzu.

Wzór wniosku można pobrać w linku poniżej.

Formularz wniosku

Zmianę tą różnie można oceniać. Mi osobiście kojarzy się niestety z wprowadzeniem swego czasu formularzy do wniosków o rejestrację lub zmianę danych w Krajowym Rejestrze Sądowym. A to oznacza bardzo złe skojarzenia. Ale wszystko zależy od nastawienia sędziów w wydziałach upadłościowych. Mam nadzieję, że nie będą się aż tak „czepiać” szczegółów w wypełnianiu tabelek, jak referendarze w wydziałach rejestrowych.

Po trzecie, czasami wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenta może także złożyć jego wierzyciel.

Może to nastąpić tylko w dwóch sytuacjach:

  • Wierzyciel może złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości swojego dłużnika także po zaprzestaniu prowadzenia przez tego dłużnika działalności gospodarczej, jeżeli od dnia wykreślenia z właściwego rejestru nie upłynął rok.
  • Wierzyciel może złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości swojego dłużnika, który faktycznie prowadził działalność gospodarczą, nawet wówczas gdy działalności tej nie zarejestrował, jeżeli od dnia zaprzestania faktycznego prowadzenia działalności nie upłynął rok.

Postępowanie toczy się wtedy według przepisów o upadłości konsumenckiej.

Co najważniejsze – same przesłanki ogłoszenia upadłości pozostają te same, co dotychczas. A zatem wszelkie moje wcześniejsze posty na ten temat generalnie zachowują aktualność. 

Ostatnie kłopoty SKOK-ów, a także upadłość SK Banku przypominały, że banki także mogą z różnych powodów zniknąć z rynku. Sytuacja ta musi dotknąć osób korzystających z usług bankowych.

O sytuacji klientów trzymających w bankach oszczędności już pisałem tu.

Jak wygląda natomiast sytuacja kredytobiorców w banku, który ogłosi upadłość? A konkretnie:

  • Czy możliwa jest sytuacja, w której bank (lub komisarz, ewentualnie syndyk) wypowiada umowy kredytowe klientom banku w związku z zawieszeniem działalności i dalej upadłością?

Nie ma takiego zagrożenia. Umowy kredytu i pożyczki ulegają rozwiązaniu z dniem ogłoszenia upadłości tylko jeśli do dnia ogłoszenia upadłości pieniądze nie zostały wypłacone kredytobiorcy. Jeśli wypłacono tylko część pieniędzy, kredytobiorca nie otrzyma części jeszcze niewypłaconej. Natomiast w zakresie już otrzymanych kredytów interesy kredytobiorców są chronione przez prawo. Oczywiście syndyk – tak, jak wcześniej bank – może wypowiedzieć umowy, w których raty płatności nie są płacone w terminie. Innymi słowy po ogłoszeniu upadłości kredyt funkcjonuje dalej na dotychczasowych zasadach.

  • Czy kredytobiorcy powinni się obawiać sytuacji, w której portfel kredytowy zostanie sprzedany “na części” (czyli nie nastąpi sprzedaż całości przedsiębiorstwa bankowego)? Jakie mogą być tego konsekwencje? Czy nabywca może wypowiedzieć umowy?

W przypadku terminowej spłaty kredytu kredytobiorca nie powinien mieć powodów do obaw, ponieważ ewentualny nabywca portfela ma jedynie takie uprawnienia, jakie wcześniej miał bank udzielający kredytu. Nabycie portfela kredytów nie uprawnia nabywcy do rozwiązania umów czy też domagania się wcześniejszej spłaty.

Jedyne obawy mogą zatem dotyczyć tylko kredytobiorców, którzy mają zaległości w płatnościach. Syndyk przy sprzedaży portfela kredytów kieruje się jedynie ceną, a nie renomą czy praktykami rynkowymi nabywcy. W przypadku ewentualnego nabycia pakietu kredytów przez agresywną firmę windykacyjną można się spodziewać zintensyfikowania działań windykatorów wobec nieterminowych płatników. Ponieważ jednak powszechną praktyką banków w ostatnich latach jest szybka sprzedaż przeterminowanych należności podmiotom zewnętrznym, nie sądzę, by upadłość tworzyła tu jakieś nowe, nieistniejące wcześniej zagrożenia.

Szerzej na ten temat pisze – z moją drobną pomocą – red. Michał Kisiel na portalu Bankier.pl.

Serdecznie polecam moją krótką wypowiedź dotyczącą doradców restrukturyzacyjnych, nagraną na potrzeby znanego portalu MondayNews, a zacytowaną – jak się okazuje – przez kilkanaście innych znanych portali internetowych:

Zrzut ekranu 2016-03-16 o 10.58.14

 

Z najświeższych doniesień medialnych wynika, że KNF złożył wniosek o upadłość SKOK Kujawiak.

Ponieważ fachowcy co najmniej od paru miesięcy układają listę kolejnych kandydatów do upadłości spośród SKOK-ów, swój komentarz ograniczę jedynie do wskazania, że obecny stan rezerw w BFG szacowany jest na ok. 8,9 mld zł.